Te osoby, które mnie śledzą, wiedzą, że Hellosport stuknęło w tym roku już cztery lata. Czas ten zleciał tak szybko, że czasami mam wrażenie, jakby pierwszy artykuł na moim blogu powstał zaledwie kilka miesięcy temu. Niestety, dzień za dniem umyka w błyskawicznym tempie…
Przypominając sobie moje niełatwe początki postanowiłem, że przybliżę Wam moją pierwszą, ale największą dotychczas akcję! Akcję, która przeszła moje najśmielsze oczekiwania, ponieważ odbiła się wielkich echem, a do tego przyniosła wiele radości dzieciom z Domów Dziecka. Nigdy wcześniej w szczegółach Wam tego nie opisywałem. Jedno było pewne. Pomimo, że jestem Poznaniakiem, na bok odłożyłem moje piłkarskie emocje. Ta akcja miała zjednoczyć kluby ekstraklasy, bez względu na to czy ktoś się lubi czy nie. I się udało … A było to tak …
W październiku 2017 roku wymyśliłem sobie, że zorganizuję coś fajnego (na Święta Bożego Narodzenia) dla dzieciaków. Chciałem w to zaangażować ówczesne kluby ekstraklasy, jednak ich chęć przyłączenia się do akcji, była dla mnie jedną wielką niewiadomą. Ich „praca” miała polegać na tym, że mieli ufundować jakieś gadżety sportowe/klubowe z podpisami swoich piłkarzy. Ja do tego chciałem dołożyć maskotki, słodycze i inne prezenty, całość skoordynować, a na końcu dostarczyć (tam, gdzie się da – osobiście) wielkie paczki pełne niespodzianek. Wystartowałem, pisząc odpowiednie wiadomości mailowe do klubów i …
No właśnie! Wysłałem informację do 16 klubów ekstraklasy. Pierwszym, który zareagował była … Pogoń Szczecin! Jeżeli dobrze pamiętam, przysłali oni piłkę z podpisami zawodników drużyny. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jaka zawładnęła mną radość. Byłem szczęśliwy. Portowcy odpowiedzieli na zaproszenie do akcji. Brawo! I kiedy zastanawiałem się kto będzie następny, skontaktowała się ze mną Fundacja Legii Warszawa. To kolejny klub, który nie kocha się z „moim” poznańskim Lechem, ale nie miało to żadnego znaczenia. Wspólnie mieliśmy uczynić coś dobrego. Klub ze stolicy dosłał piłkę, maskotkę, bidony. Niesamowite. Po kilku dniach odzywali się następni. Nie podam Wam teraz dokładnej kolejności, ale były to: Lech Poznań, Arka Gdynia, Cracovia Kraków, Termalica Bruk – Bet Nieciecza, Sandecja Nowy Sącz, Jagiellonia Białystok, Zagłębie Lubin i Piast Gliwice. Łącznie dziesięć zespołów na szesnaście, występujących w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Możecie sobie wyobrazić co wtedy czułem. Takie momenty powodują, że chcesz się angażować więcej i więcej. Przed samą akcją zakładałem, że do naszej „zabawy” przystąpi maksymalnie 6 klubów. Efekt końcowy przerósł jednak moje najśmielsze oczekiwania. Stworzyłem specjalny baner i zabrałem się do pakowania moich i klubowych podarunków.

… zanim to jednak nastąpiło, ogłosiłem na Facebooku Hellosport akcję dla Domów Dziecka. Polegała ona na tym, że mieszkańcy miast mieli głosować na w/w placówki znajdujące się w ich okolicy. Co to było za szaleństwo. Pamiętam jak dziś, zaciętą walkę pomiędzy: Wilkowem, Wojcieszowem, Chełmnem, Inowrocławiem i innymi ośrodkami. Łącznie, na naszym profilu, przewinęły się głosy oddane na kilkadziesiąt różnych Domów Dziecka z całej Polski. Później nastąpiło ich liczenie, a świąteczne paczki trafiły do dziesięciu z nich. Ale zanim tam dotarły, trzeba było to wszystko przygotować, czym zająłem się osobiście. Sam. I przez to, że przygotowywałem paczki od deski do deski bez niczyjej pomocy, moje emocje były jeszcze większe. Włożyłem w to przedsięwzięcie całe swoje serce, przeznaczyłem na nie mnóstwo czasu …


… tymczasem na naszym Facebooku trwała zacięta rywalizacja między placówkami. Niejednokrotnie otrzymywałem od nich zapytania jak kształtuje się ranking oddanych głosów, ale każdy z nich słyszał ode mnie jedną i tą samą odpowiedź: „Głosy będą liczone po zakończeniu akcji”. Taka informacja, jeszcze bardziej mobilizowała ich do oddawania głosów. Naprawdę działo się wówczas dużo; … nawet aż za dużo, ponieważ z racji moich jeszcze innych, codziennych obowiązków, w domu w tym okresie bywałem tylko gościem. Wychodziłem z niego rano po godz. 6.00 rano, aby wracać około 21.00. Tak prawie przez miesiąc czasu, jednak zadanie jakie przed sobą postawiłem chciałem doprowadzić do końca.
Powyżej pokazałem Wam kilka fotek jak pracuję przy paczkach, które są już niestety … zamknięte/zapakowane. Czas aby zaprezentować podarunki, które ostatecznie udało nam się wspólnie z w/w klubami uzbierać …



I kiedy wszystko udało się zapakować, pozostało już tylko skontaktować się kurierem i nadać przygotowane niespodzianki. Przynajmniej te, do których (ze względu na zbliżający się już okres Świąt Bożego Narodzenia) nie byłem w stanie dotrzeć osobiście.

… tak jak wyżej wspomniałem, część paczek ruszyło w Polskę kurierem, a część postanowiłem dostarczyć osobiście. Do objechania wybrałem sobie różne kierunki naszego kraju, co pozwoliło mi dotrzeć do następujących placówek: Police (Zachodniopomorskie), Płońsk (Mazowsze), Wojcieszów i Wilków (Dolny Śląsk) czy Chełmno (Kujawsko – Pomorskie). Emocje jakie towarzyszyły naszym spotkaniom sięgały zenitu. Nigdy nie zapomnę Bartka z Płońska. Ten świetny chłopak był (a może jest nadal) ogromnym kibicem Legii Warszawa. Cała ściana w jego pokoju była wyklejona plakatami piłkarzami tej drużyny. Prawdziwy fan „wojskowych”. Jego miłość do swojego klubu tak zapadła mi w pamięci, że po pół roku (na Dzień Dziecka) postanowiłem zrobić chłopcu niespodziankę. Podczas grudniowej wizyty, Bartek zdradził mi, że Jego ulubionym zawodnikiem Legii jest Michał Pazdan. Pamiętałem o tym i nie uprzedzając wychowanka w/w Domu Dziecka, wysłałem mu trykot „Pazdka” z jego podpisem. Mam nadzieję (nie otrzymałem informacji zwrotnej od Bartka), że niespodzianka się udała.


W pozostałych Domach Dziecka, które odwiedziłem, również były emocje. Nieraz były one tak ogromne, że dzieci nie chciały mnie wypuścić. Zazwyczaj spędzałem z nimi kilka godzin, grając w piłkę, gry planszowe, czy organizując różne konkursy. Ten, kto nigdy tego nie przeżył, nie zrozumie. Po takim dniu, chciałoby się wszystkie dzieciaki zabrać ze sobą, chociaż w ośrodkach, które odwiedziłem, panowały naprawdę bardzo dobre warunki. Praca, jaką wykonuje w nich kadra wychowawcza to świetnie wykonywana robota. Podziwiam tych ludzi. Oni tym dzieciom oddają całych siebie, a z uwagi na totalnie zróżnicowany charakter (czasami niełatwy) podopiecznych nie jest to łatwe.
Opisana powyżej akcja świąteczna nauczyła mnie jednego. Im więcej pracy włożysz w to, aby uszczęśliwić innych, tym większą masz radość jak widzisz, jak inni na to reagują. Kiedy spojrzysz na ich uśmiech, dociera do Ciebie, że wykonałeś dobrą robotę. Dociera do Ciebie również to, że jeśli Tobie sprzyja w życiu szczęście to tym szczęściem należy się podzielić. Ja tak właśnie zrobiłem i mam zamiar czynić tak nadal …
Poniżej przedstawiam wybrane dodatkowe fotki z akcji …















