W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
Diego! Mistrz nas opuścił...

Diego! Mistrz nas opuścił...

25.11.2020

Diego Maradona odszedł 25.11.2020 roku. Jak podają argentyńskie media, powodem był atak serca. Dzień 25 listopada w ogóle upodobał sobie zabieranie nam wielkich piłkarskich nazwisk. Dokładnie 15 lat zmarł wybitny piłkarz północnoirlandzki, George Best. Boski Diego był jednak jedyny w swoim rodzaju. W ciągu kilku minut potrafił sprawić, że zdobywa najbardziej podłą bramkę w historii piłki nożnej, po czym chwilę później, swoim rajdem przez połowę boiska zakończonym golem udowadnia, że w tamtym czasie przynajmniej, jest najlepszym piłkarzem na świecie.
To była 51 minuta potyczki Argentyny z Anglikami na Mistrzostwach Świata w Meksyku. Rok 1986. Na trybunach zgromadzeni w liczbie ponad 100 tys. kibice. Na boisku 22 zawodników, wśród nich ten jeden, w którego cała Argentyna była wpatrzona jak w Boga. Zresztą Diego coś z Boga miał. Jak się później okazało ... rękę. Rękę, która jeszcze bardzo długo po meczu była na ustach niemalże wszystkich mieszkańców naszego globu. To ona sprawiła, że drużyna Maradony wyszła we wspomnianej wyżej minucie na prowadzenie. To po jej pchnięciu piłki, futbolówka znalazła się w siatce Anglików. Argentyńczyk zrobił to tak idealnie, że nawet powtórki nie były nas w stanie wówczas przekonać do tego, że ten bezczelnie zdobyty gol padł nieprawidłowo. Sędzia wskazał na środek boiska, a Diego po raz kolejny znalazł się na ustach całego świata. Ale on się tym nie zadowolił. Jemu było mało i kilka minut później dokonał czegoś, czego nikt wcześniej by sobie nie wymyślił. Otrzymał piłkę na połowie boiska i postanowił się zabawić. Mijał po kolei Beardsleya, Reida, Butchera, Fenwicka i ponownaie Butchera, aż pojawił się przed nim już tylko bramkarz - wielki Peter Shilton! I jeśli myślicie, że w tym momencie nasz bohater uderzył na bramkę to się mylicie. Jemu było mało... On postanowił jeszcze bezczelnie minąć bramkarza, aby udowodnić swoją wielkość, aby dodatkowo upokorzyć Anglików. On chciał aby mówił o nim cały świat. Tego nie dało się przemilczeć, tak jak tego, że już nigdy Maradona niczym nas nie zaskoczy. I to nie tylko na boisku...



Polub nasz profil

Dodaj komentarz

Autor:
Treść komentarza:

Wybierz obrazek na którym narysowany jest dom: