W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
HELLOSPORT przepytuje kolejne GWIAZDY!

HELLOSPORT przepytuje kolejne GWIAZDY!

28.10.2019

Sierpień 2019 był miesiącem znakomitym. Nie chodzi mi jednak o pogodę jaka panowała, a o fakt, że właśnie wtedy dowiedziałem się, że poprowadzę kolejną imprezę z udziałem Gwiazd. I to nie byle jakich Gwiazd! To nie pierwsze tego typu wyróżnienie, które mnie spotkało. Rok wcześniej „przepytywałem” Dakarowca Pawła Stasiaczka oraz bohatera filmu „Najlepszy” – Jerzego Górskiego. W tym roku trafiły się zupełnie inne postacie, ale jakże znakomite …

Kiedy dotarłem do hotelu, miejsca, w którym całe przedsięwzięcie miało się odbyć, oniemiałem. Wszystko przygotowane perfekcyjnie. Pięknie ubrane stoły, profesjonalna scena i duże ekrany, na których przedstawiane były znakomite grafiki. Rewelacja! Konsola nagłośnieniowa dla piosenkarza, który dał znakomity koncert tego wieczoru również była niczego sobie. Jednym słowem … żadnych minusów.





Moim pierwszym zadaniem było „rozruszanie” bardzo nieśmiałych z początku gości. Przedstawiłem program imprezy, zapowiedziałem niespodzianki, a kilkoma żartami rozluźniłem atmosferę. Poszło dobrze. Mało tego, czułem taką moc, że do pierwszego wywiadu przystąpiłem bez najmniejszego niepokoju, a gościem był nie byle kto, bo były Kapitan Piłkarskiej Reprezentacji naszego kraju – Maciej Żurawski.





Muszę być jednak z Wami szczery. Macieja znam od wielu lat, gdyż jako młodzi chłopcy razem reprezentowaliśmy barwy poznańskiej Warty. Maciej zrobił wielka karierę, a mnie z profesjonalnego sportu wykluczyły kontuzje. Dzisiaj spotkaliśmy się naprzeciwko siebie, ja jako ten zadający pytania. Zgromadzeni na sali goście chcieli dowiedzieć się od Macieja jak najwięcej, a wiele odpowiedzi jakie udzielał były na bieżąco umieszczane na wielkich ekranach i monitorach zgromadzonym na sali. Profeska pełna gębą!



Sam Maciej nic się nie zmienił. Uśmiechnięty, otwarty, sympatyczny … Opowiadał nam tak ciekawie, że aż nie chciało się kończyć. Dowiedzieliśmy się kto jest największym przyjacielem Żurawia z piłkarskich boisk, jak był motywowany przez Gordona Strachana w Celticu Glasgow, jak postrzegał Leo Benhakera czy wreszcie jakie dowcipy robili sobie nawzajem koledzy z szatni. Nasz gość był bardzo zadowolony z uczestnictwa w spotkaniu, ale gdy zobaczył przygotowaną dla niego przez niespodziankę, miał łzy w oczach. Bardzo mocno chcieliśmy przypomnieć Maćkowi atmosferę jaka panowała na meczach polskiej reprezentacji i w tym celu przygotowaliśmy specjalną, biało – czerwoną kartoniadę. Uwierzcie mi, sam miałem niesamowite ciarki. Zresztą, zobaczcie to sami …





Na tym, udział Żurawia się nie kończył. Po około półgodzinnej rozmowie, przeprowadziliśmy specjalny konkurs żonglerki, który zakończył się wręczeniem zwycięzcy wspaniałej nagrody. Osoba, która podbiła piłkę najwięcej razy otrzymała koszulkę Celticu Glasgow z podpisem naszego gościa. Wzruszenia i radości nie było końca. Biorąc pod uwagę fakt, że na koniec wszyscy mogli sobie zrobić z nim zdjęcie i otrzymać autograf na specjalnie przygotowanych fotach, atmosfera sięgała zenitu. A to był tylko jeden z trzech gości, który do nas tego wieczoru przyjechał.



Zanim jednak na scenie pojawił się znany w Polsce piosenkarz, wykorzystując okazję, zrobiłem sobie fotkę z Żurawiem i jednym z właścicieli Agencji Menadżerskiej Fabryka Futbolu, Przemkiem Erdmanem.



O godz. 21.00 naszymi sercami zawładnął Mateusz Ziółko.



Ten znakomity piosenkarz dał taki popis swoich umiejętności wokalnych, że zgromadzeni goście poczuli się jak na koncercie jakiejś światowej Gwiazdy. Do tego ta cała otoczka! Świetnie przygotowana scena, oświetlenie i puszczane dymy sprawiły, że chciało się śpiewać razem z Mateuszem. Zresztą nie tylko chciało, wiele osób, które znały słowa piosenek, „wspomagało” tego niezwykle utalentowanego chłopaka. Kiedy na sam koniec, na bis, Mateusz zaśpiewał piosenkę nieżyjącego już Zbyszka Wodeckiego „Lubię wracać tam, gdzie byłem” publiczność oszalała. Gdy zamknąłeś wówczas oczy, słyszałeś Zbyszka. Wykonanie tego utworu było tak doskonałe, że owacjom na stojąco nie było końca. Mistrz! Nie ma się jednak co dziwić, ponieważ Ziółko, zanim zaczął robić wielką karierę, wygrał kilka muzycznych programów w naszym kraju. Znakomita postać. Wykorzystując jego obecność i ja nie mogłem nie zamienić z nim kilku słów i strzelić sobie wspólnej foty.





Kolejna euforia wybuchła na Sali o godz. 23.00. Otóż punktualnie, godzinę przed północną, wkroczył Mariusz „Pudzian” Pudzianowski. Tego, co towarzyszyło jego wejściu , nie da się opisać. Krzyki, wrzaski, podniecenie … W hotelu, w którym odbywało się to spotkanie było tak głośno, że tylko modliłem się aby szyby nie powypadały z okien. Udało się. Budynek tą nawałnicę hałasu przetrwał, a my z Pudzianem mogliśmy przystąpić do rozmowy.





Pomimo tego, że tego gościa obawiałem się najbardziej, rozmowa z nim była niesamowitą przyjemnością. Tak żartobliwego strongmana my nie znaliśmy. Zdradził nam największe tajniki swoich treningów, sukcesów, a nawet diety, jaką na co dzień stosuje. Hitem jednak okazało się jedno pytanie z sali do Mariusza, które zadała Jego wielka fanka … Otóż jedna z uczestniczek imprezy zapytała Pudzianowskiego … czy wybrałby się z nią na randkę. To jeszcze bardziej poprawiło i tak już znakomitą atmosferę, a jeśli dodamy do tego, że nasz gość nie powiedział „nie” to wielkie uśmiechy gości nie mogły już zniknąć z ich twarzy. Po około 30 minutowej rozmowie, Pudzian, podobnie jak wcześniej Maciej Żurawski, przeprowadził konkurs, tym razem polegający na podnoszeniu ketla. Kto podniósł najwięcej, wygrywał …



Kiedy udział Mariusza dobiegał końca, również i z nim miałem przyjemność uwiecznić nasze spotkanie na zdjęciu. Zresztą nie tylko na jednym, bo i Pudzian zrobił nam selfie, które zapamiętam do końca życia.





Ostatnie co chciałbym napisać o naszym gościu to to, że i on przybył na to spotkanie niezwykle przygotowany. Zdjęcia z autografami i możliwość zrobienia sobie z nim zdjęć to nie wszystko. Mariusz przywiózł ze sobą mnóstwo koszulek ze swoją podobizną, które również chętnie podpisywał. Profesjonalista jakich mało. Miejmy nadziej, że w tak znakomitej formie jak u nas, będzie również w octagonie, w którym wkrótce zmierzy się z Bośniakiem Erko Junem. Trzymamy kciuki!


Polub nasz profil

Dodaj komentarz

Autor:
Treść komentarza:

Wybierz obrazek na którym narysowany jest dom: