W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
ZADZIWIŁEM SAMEGO HOWARDA WEBBA!

ZADZIWIŁEM SAMEGO HOWARDA WEBBA!

22.06.2018

Polscy kibice grozili mu śmiercią gdy podyktował rzut karny w ostatniej minucie meczu, który w zasadzie wyeliminował naszą drużynę z EURO 2008. Pomimo, że przekonał mnie do tego, że postąpił słusznie, ja pokazałem mu czerwoną kartę, która wywołała ogromne zdziwienie na Jego twarzy!

Na spotkanie z Webbem czekałem 9 lat. Chciałem osobiście dowiedzieć się co naprawdę wydarzyło się 12 czerwca 2008 roku. Co czuł, widział, przeżywał ten człowiek w momencie kiedy brał do ust swój gwizdek i wskazywał na punkt 11 metrów. Była to ostatnia minuta meczu Austria – Polska i żaden z polskich kibiców nie wyobrażał sobie, że może zdarzyć się jeszcze jakaś katastrofa. A jednak, stało się. Austriacki piłkarz pewnie wykonał jedenastkę, a nasi futboliści mogli w zasadzie zacząć pakować walizki. Już tego samego dnia na forach internetowych polscy kibice dawali wyraz swojego niezadowolenia. Epitety jakie były kierowane w stronę Webba to nic w stosunku do tego, że… zaczęto mu nawet grozić śmiercią. Totalna zadyma, ale czy słuszna...?

16 maja 2017 godz. 18.00 – do auli Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu (uczelni, którą miałem przyjemność ukończyć kilkanaście lat temu) wchodzi przystojny, elegancko ubrany mężczyzna. Nazywa się Webb. Howard Webb. Rozluźniony, uśmiechnięty. Witają go brawa około 300 osób zgromadzonych w sali. W zasadzie pierwszy temat o którym opowiada Brytyjczyk na prośbę redaktora prowadzącego to wspomniany rzut karny. I co? Były sędzia piłkarski ze stoickim spokojem, a nawet momentami z ogromnym poczuciem humoru tłumaczy całą sytuację. Żyje w przekonaniu, że racja jest po jego stronie. Czy słusznie? Wystarczy przeczytać Jego książkę i obejrzeć odpowiednie fragmenty tej sytuacji na youtube (o czym dalej).

Czy Was to przekona? Ja, zanim dotarłem na spotkanie z Webbem, kilkadziesiąt razy obejrzałem na youtube tą nieszczęsną sytuację, po której nasz „Bohater” podyktował „jedenastkę”. Z każdym kolejnym kliknięciem przycisku „play” byłem przekonany, że sędzia postąpił słusznie. Tak kochani, miał rację i tylko nasze niespełnione ambicje awansu do dalszej części rozgrywek spowodowały, że naród polski zareagował tak, jak zareagował. Ewidentnie zawodnik naszej reprezentacji ciągnął za koszulkę austriackiego piłkarza, pomimo tego, że wcześniej Webb zwracał mu już na to uwagę. Chcecie się przekonać? Obejrzyjcie na youtube film zatytułowany „Kill the referee”, a szczególnie jego fragment między 13, a 15 minutą. Mariusz Lewandowski faulował przeciwnika, a ja będąc również w tym momencie na stadionie nie mogłem uwierzyć w to co się tam wydarzyło. Podobnie jak Wy, byłem wściekły, rozżalony, krzyczałem...

Podczas spotkania w Poznaniu Brytyjczyk opowiadał również o wielu innych ciekawych sytuacjach, ale mnie szczególnie spodobało się to, co powiedział o naszym międzynarodowym sędzi - Szymonie Marciniaku. Podkreślał jego stanowczość i spokój na boisku. Podkreślał jego posturę, która budzi szacunek u zawodników. Ten znienawidzony przez Polaków Brytyjczyk, który sędziował m.in. finał Mistrzostw Świata w 2010 roku chwalił naszego rodaka i doceniał jego niezwykłe umiejętności. Za te i za wiele innych wypowiedzi otrzymywał gromkie brawa coraz bardziej zdobywając sympatię zgromadzonej publiczności.

Mam wrażenie, że Webb nas omotał. Zrobił to jednak w tak elegancki sposób, że chciało się go polubić. Obiektywnie patrząc na tamten mecz należy przyznać, że rzut karny, który podyktował dla Austriaków im się należał. Mało tego, naszej drużynie uznał bramkę, która padła z ewidentnego spalonego. Obojętnie jak źli wówczas byliśmy, nie mieliśmy racji. Nasz obiektywizm został pokonany przez ogromną chęć awansu do następnej rundy. Awansu, który jak nigdy wcześniej chcieliśmy osiągnąć.

Kiedy spotkanie dobiegło końca była możliwość otrzymania autografów od tego wybitnego gościa. Do kolejki ustawili się niemalże wszyscy uczestnicy spotkania. Co to oznacza? Tak proszę Państwa, Webb wykonał swoje zadanie. Wybronił się z zarzutów, jakie wcześniej mu stawialiśmy. Gdy nadeszła moja kolej uwiecznienia podpisem zakupionej wcześniej książki tego znakomitego sędziego, Howard Webb otrzymał ode mnie ŻÓŁTĄ I CZERWONĄ KARTKĘ. To były kartki za decyzję jaką podjął w ostatniej minucie meczu 12 czerwca 2008 roku. Pomimo tego, że w tym momencie byłem już przekonany, że miał on wówczas rację, chciałem przez to zamanifestować mój patriotyzm. Wiedziałem, że mi się udało, gdy tylko zobaczyłem jego minę. Zdziwienie jakie dostrzegłem na twarzy Brytyjczyka – bezcenne, zresztą możecie ocenić to sami wpatrując się w poniższą fotografię.