W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
JAK POZNAŁEM MISTRZA ŚWIATA W DOUBLE IRONMAN

JAK POZNAŁEM MISTRZA ŚWIATA W DOUBLE IRONMAN

07.05.2018

Zaczęło się niewinnie. Zwyczajnie. Jednego z wieczorów wybrałem się z moją żoną do kina. Tym razem postawiliśmy na chwalony przez większość, polski film zatytułowany: „Najlepszy”. Z tymi polskimi filmami bywa różnie. Raz totalny niewypał, innym razem dzieło, które chciałoby się oglądać w nieskończoność. I właśnie tak było dla mnie z „Najlepszym”. Z kina wyszedłem jakiś „nieswój”. Przez moją głowę przetaczały się dziesiątki, a może nawet i setki myśli. Z jednej strony to wszystko co wyprawiał bohater filmowy było warte wielkiego potępienia, z drugiej natomiast należałyby mu się ogromne brawa, którym nie powinno być końca. Jeszcze kilka dni po seansie wraz z moimi przyjaciółmi komentowaliśmy wydarzenia filmowe, co musiało oznaczać jedno: Jerzy Górski (bo o nim cały czas mowa) to postać nietuzinkowa i ja tę postać postanowiłem poznać.

Jednego lutowego dnia skontaktowałem się z gościem i umówiłem na spotkanie. Nie wybraliśmy jakiegoś specjalnego miejsca bo trudno za takie uznać Mc Donaldsa w Głogowie. W dniu kiedy miało dojść do naszej konfrontacji byłem podekscytowany. Na miejsce przybyłem pół godziny przed czasem i oczekiwałem na przybycie filmowego bohatera. Ten pojawił się 30 min. po czasie, ale nie miało to dla mnie większego znaczenia. Przywitaliśmy się, a Jurek Górski od razu zaproponował przejście na „Ty”. Fakt, że dzieli nas duża różnica wieku nie sprawiał mi trudności zwracania się do niego po imieniu. Zaczęliśmy rozmawiać..., a Jurek zaczął się coraz bardziej „otwierać”. Opowiadał o przeszłości, o swoich problemach z jednej strony, oraz o swoich sukcesach z drugiej. W pewnym momencie zapytał mnie nawet czy nie „przynudza” ale ja byłem w siódmym niebie. Słuchałem z takim zainteresowaniem, że nic nie było w stanie mnie od tego oderwać. Tak minęło 1,5 godziny i gdyby nie obowiązki Górskiego nasz dialog trwałby o wiele dłużej. Wykorzystując fakt, że w kwietniu miałem prowadzić jedną z imprez nie omieszkałem zaprosić Jurka na to spotkanie aby przybliżyć Jego osobę innym. Ku mojej uciesze facet się zgodził i za dwa miesiące mieliśmy się spotkać ponownie, z tym, że teraz już w dużo większym gronie.

Nadszedł 7 kwietnia. To tego dnia miałem przeprowadzić z Górskim wywiad, a obok innej znanej postaci – Pawła Stasiaczka (uczestnika Rajdu Dakar) miał on być głównym gościem wieczoru. Tak też się stało...



Wybiła 23.00. Już na samym wstępie widać było, że Jurek jest bardzo zdziwiony, a w zasadzie zaskoczony. Nie spodziewał się, że ze względu na Jego obecność będą przygotowane specjalne plansza z Jego wizerunkiem oraz osiągnięciami, którymi ma prawo szczycić się na całym świecie. Do tego stolik, dwa hokery, a to wszystko na środku sceny. Tak miało być. Miałem plan aby przedstawić go Jako WIELKIEGO BOHATERA. Jako gościa, który po tym wszystkim co robił za młodu powinien w zasadzie już nie żyć, on natomiast na przekór wszystkiemu „wyszedł” z tego, a następnie zdobył MISTRZA ŚWIATA w Double Ironam. Prawdziwy świr. Wywiad rozpoczęliśmy od „otwartego” pytania z mojej strony o jego lata młodzieńcze. Nie chciałem zadawać mu konkretnych pytań o jego problemach. Postanowiłem aby powiedział nam to chce powiedzieć. Górski jednak poszedł na całość i mówił wiele co spotkało się z ogromnym uznaniem widowni. Później już następowała z mojej strony lawina pytań bo doszliśmy do etapu jego życia kiedy wszystko podporządkował treningom. Coś niesamowitego. Opowiedział nam o swoim uporze, jak sam musiał organizować w Głogowie jednoosobowego Ultramana aby zdobywać kwalifikacje do zawodów w USA. Przekazał nam mnóstwo informacji na temat nadludzkiego wysiłku, który musiał pokonać startując w zawodach w Alabamie. W tych zawodach, w których osiągnął NAJLEPSZY czas na świecie płynąc 7,6 km, jadąc 360 km na rowerze i biegnąc 84 km. To wszystko bez żadnej przerwy. Czas, który pozwolił mu stanąć na najwyższym stopniu podium to 24 godz. 47 min. 46 s. Normalnie MISTRZ. Zrobił to, a kilka lat później (w roku 1995) dokonał dla mnie rzeczy jeszcze większej. Pokonał jeszcze większe dystanse.... - 10 km pływania, 421 km na rowerze, 84 km biegu i to wszystko w czasie 31 godz. 43 min. 32 s. O swoich sukcesach Jurek mógłby opowiadać godzinami, jednak jak to na takich imprezach czas na spotkanie z gościem był mocno ograniczony. Spotkanie nasze postanowiłem jednak zakończyć w sposób szczególny. Wręczyliśmy naszemu bohaterowi specjalny puchar, a w tym samym czasie z głośników rozbrzmiewała znana na całym świecie piosenka Tiny Turner „Simply the Best” („Po prostu NAJLEPSZY”). Żadna muzyka nie pasowała do momentu lepiej niż utwór Tiny. Jurek miał łzy w oczach... Czy występ Górskiego podobał się zebranej publiczności? Na to pytanie odpowiedź dało się poznać w ciągu kilku minut gdy do zdjęcia z nim (a zarazem otrzymania jego książki „Najlepszy” z dedykacją) ustawiło się ponad 80% gości zgromadzonych na sali... To był po prostu Jego wieczór... Jeżeli chcielibyście poznać więcej szczegółów z życia Mistrza wystarczy przeczytać Jego książkę („Najlepszy”), którą (wraz z autografem) będzie można również wygrać wkrótce w konkursie na moim blogu!



Drugim znanym gościem specjalnym imprezy był opisywany już na moim blogu wcześniej - Paweł Stasiaczek – trzykrotny uczestnik Rajdu Dakar. Konwencja spotkania z Pawłem była podobna do tej z Jerzym Górskim, najpierw wywiad, a następnie autografy i zdjęcia z naszym rajdowcem.



Tym razem Krakowianin opowiadał nam o przeżyciach podczas ostatniego Dakaru 2018 oraz zaprezentował PO RAZ PIERWSZY krótki film z tego wyścigu. Mieliśmy ogromne szczęście, ponieważ Stasiaczek otrzymał go od organizatorów imprezy dzień przed naszym spotkaniem. Można śmiało stwierdzić, że była to premiera tego ośmiominutowego pokazu! Paweł, podobnie jak Górski, wzbudził ogromne zainteresowanie swoją osobą. Mało tego przygotował dla gości konkurs w którym trzech jego uczestników mogło wygrać oryginalne dakarowe (papierowe) mapy nawigacyjne, dzięki którym nasz gość dojeżdżał do mety poszczególnych etapów. Coś niesamowitego... Po krótkiej rozmowie ze Stasiaczkiem przyszła kolej na autografy i wspólne fotki. Kuluarowym rozmowom na temat Dakaru nie było końca...



Nie mogło oczywiście zabraknąć wspólnej fotografii naszych bohaterów. Ich dokonania i przeżycia wzbudziły w nas ogromny podziw, a możliwość porozmawiania z nimi pozwoliła uzyskać odpowiedzi na wiele pytań, które do tej pory były dla nas jedną wielką niewiadomą...


Polub nasz profil

Dodaj komentarz

Autor:
Treść komentarza:

Wybierz obrazek na którym narysowany jest dom: