W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
Lech - Barcelona! Szlochałem jeszcze długi czas ...

Lech - Barcelona! Szlochałem jeszcze długi czas ...

12.04.2020

Był rok 1988. Zaczęło się na Camp Nou. Sensacyjny remis Lecha z Barceloną 1:1 w meczu Pucharu Zdobywców Pucharów spowodował, że nie mogłem doczekać się rewanżu w Poznaniu. Na 9 listopada czekałem, jak na moment, w którym miały spełnić się moje marzenia. Moja ulubiona, niebiesko - biała drużyna miała udowodnić, że nierozstrzygnięty pojedynek w Hiszpanii nie był przypadkiem. Piłkarze Kolejorza byli „w gazie”, a ich kibice pełni ogromnych nadziei. Musiałem ten mecz obejrzeć na żywo. Musiałem się do niego specjalnie przygotować. Planowałem to już od kilku dni, aż w końcu na stadion przy ulicy Bułgarskiej wkroczyłem odpowiednio wyposażony. Na twarzy niebieskie i białe paski (namalowane farbkami plakatowymi), w ręce flaga, którą na szybko uszyła mi babcia. Zresztą maszt flagi stanowił mój kij bilardowy, bo nie mogłem znaleźć nic innego co mogłoby pełnić tę funkcję. Pojedynek oglądałem z moim ś.p. dziadkiem, który również ze sportem miał wiele do czynienia, a w roku o którym wspominam był V-ce Prezesem Warty Poznań. To on spowodował, że moje serce było momentami rozdarte. Grałem w drużynie „zielonych”, a kibicowałem również Lechitom. Byłem ogromnie szczęśliwy, kiedy mecze obu drużyn nie pokrywały się ze sobą i oba spotkania danego weekendu mogłem oglądać na żywo.

… ale wracając do pojedynku Lecha z Barceloną. Wynik 1:1 z Hiszpanii powodował, że nam wystarczył remis 0:0. Sytuacja zrobiła się jeszcze bardziej komfortowa, kiedy Jerzy Kruszczyński w 31 minucie trafił z rzutu karnego. 1:0 z tak utalentowaną drużyną to szczyt marzeń. Niestety, nie trwało to długo, bo zaledwie siedem minut później Barca zdobywa wyrównanie. Tak już zostało do końca. Dogrywka również nic nie zmieniła.

Rzuty karne. Tutaj mogło zdarzyć się naprawdę wszystko. Serce biło mi w zadziwiającym tempie, kciuki zaciśnięte były z maksymalną mocą. Na przemian, machałem flagą z przerwami na jej całowanie. Emocje sięgały zenitu. Ruszyli …

Rozpoczął ten, który strzelił nam gola w 38 minucie pojedynku – Robert Fernandez (Roberto). Nie strzelił. Wiedziałem, ze nie strzeli. Wiedział to również bramkarz poznaniaków, Ryszard Jankowski. Wszyscy wiedzieliśmy, że Fernandez rzuty karne strzela w ten sposób, że uderza bardzo mocno w środek bramki. Tak zrobił już w pierwszym pojedynku tych drużyn w którym nasz golkiper dał się jednak zwieść. Tym razem błędu już nie popełnił. Wyczekał do końca i obronił. Stadion Kolejorza eksplodował, a ja razem z nim. Byłem w euforii. Nie wiedziałem co się dzieje. Z obcymi ludźmi padaliśmy sobie w uściski, krzyczeliśmy, skakaliśmy. Nikt nie siedział. To była pełnia ekstazy.

Kolejne sześć strzałów trafiło do siatki. Z naszej strony celnie trafiali Jerzy Kruszczyński, Czesław Jakołcewicz i Marek Rzepka. Nadeszła kolej Jarosława Araszkiewicza. Było 4:4. Strzał Arasia miał wyprowadzić naszą drużynę na prowadzenie. Przestrzelił. Piłka poleciała obok słupka. Cisza. Patrzeliśmy na siebie i czekaliśmy. Nie wiem na co. Może żeby sędzia powtórzył jedenastkę. Może żeby okazało się, ze bramkarz Barcy za szybko ruszył się przed strzałem. Może …

Kolejnym zawodnikiem, który podszedł na jedenasty metr był Alexanco. Nie trafił, ale sędzia nakazał powtórzyć. Nie trafił po raz drugi. Szok. To był ten moment. To właśnie teraz pojawiła się największa okazja do wyeliminowania cudownej Barcelony. Wystarczyło trafić do siatki, a miał tego dokonać Bogusław Pachelski. Spojrzałem na Johana Cruyffa, trenera drużyny z Katalonii. Zrezygnowany zaczął kierować się w stronę tunelu. On czuł, że zbliża się upadek jego podopiecznych. My też to czuliśmy. Nadszedł moment, który miał pogrążyć zdobywców pucharu Hiszpanii. Boguś ustawił piłkę, wziął rozbieg i … Zubizaretta broni. Niemożliwe. Przecież Barcelona nie miała prawa z tego wyjść, a my nie mieliśmy prawa tego zepsuć. Na trybunach 35 tysięcy zszokowanych kibiców. Cisza. Niedowierzanie. To była okazja, jakiej Lech, nigdy już więcej w swojej historii nie zazna. To miał być cud, który mógł się zdarzyć tylko raz. Więcej takich szans nie otrzymamy…

Kolejnym graczem, który trafił do siatki był Bakero (późniejszy trener Kolejorza). Następnie Głombiowski, który dał niebiesko – białym wyrównanie. Później trafia Aloisio, po którym piłkę na jedenastym metrze ustawił Damian Łukasik. Nie trafia. Piłka uderza w poprzeczkę. Fani poznaniaków zgromadzeni na stadionie przy ulicy Bułgarskiej nie dowierzają. Usiadłem. Zamknąłem oczy. Płakałem. Tak bardzo marzyłem. Wszyscy marzyliśmy. Nikt nie wychodził ze stadionu. Czekaliśmy. Nie wiem na co. Może żeby sędzia coś zmienił. Może chcieliśmy być razem z naszymi piłkarzami. Pamiętam tylko jak mój dziadek próbował mnie pocieszać. Powtarzał, że tym razem się nie udało, ale przyjdzie taki moment, że nasi pokonają słynnych Hiszpanów. Robił wszystko, aby było mi lepiej. Ja jednak wiedziałem, że takiej okazji chłopcy z Bułgarskiej już nigdy nie będą mieli. Obym się mylił. Mamy przecież dopiero 2020 rok. Wszystko przed nimi.

P.S.

Dzisiaj, jako czterdziestokilkuletni facet, mam okazję grać czasami w piłkę z jednym z bohaterów tamtego meczu, Jarkiem Araszkiewiczem. Bardzo się lubimy. To jest świetny facet. Już nieraz chciałem go zapytać o tamten mecz, o Jego niewykorzystany rzut karny. Nie miałem jednak do tej pory odwagi. Czy jest sens mu to przypominać? Jarek to cudowny człowiek. Jest dla mnie wzorem do naśladowania. Jest dla mnie kimś, w kogo wpatrzony byłem przez długie lata. Jest kimś, który wraz ze swoimi kolegami potrafił stawić czoła najlepszej hiszpańskiej drużynie. O tym będę pamiętał jeszcze długo. Jarek jest po prostu dla mnie ikoną.

Foto: lechpoznan.pl


Polub nasz profil

Dodaj komentarz

Autor:
Treść komentarza:

Wybierz obrazek na którym narysowany jest dom: